Zapraszamy do lektury!

(strona 1) "   Wincenty Hr. Łoś. Świat i finanse. DRUGIE ŻYCIE PANI APPELSTEIN   Powieść współczesna   Tom drugi. Warszawa Nakładem H. Oberfelda Krak. Przedmieście Nr 58. 1904...."

(strona 2) " zaproszenia? — wołał i pytał pierwszy baron, przerażony myslą, że w komitecie być może zapomniano o wysłaniu zaproszenia Zabanowskiej. Ale książę wiedział po co przychodzi. Książę był to młodzieniec, mogący liczyć lat..."

(strona 3) " Chciała wyjść, ale we drzwiach jeszcze ją zatrzymał książę. — Wytłomacz więc to pani tym paniom. Ja, gdyby nawet cały komitet się zgodził na pani propozycję, musiałbym wystąpić z komitetu, który chybiałby salonowym zasadom..."

(strona 4) " Księżna była to już kobieta niemłoda, niska, pozbawiona wszelkiej charakterystycznej indywidualności, ale matrona i wielka pani. Otyła, ubrana skromnie i czarno, ociężała w ruchach, miała coś imponującego w śmiałości swego..."

(strona 5) " nie martwiła, że się nie zgodził. Porycka zanadto ufała swej pozycji salonowej we Lwowie. Aż przystanęła i głośno się zapytała: — Co też Porycka powie, gdy się dowie, że Mimi wychodzi za bratanka pani Appelstein, ca sera un coup..."

(strona 6) " atmosferze gorąca w nienawiści, zazdrości i uporze. Zabanowska wlepiała w nią osowiały wzrok. — Pozazdrościć — myślała tylko — nieszczęśliwemu mężowi tej kobiety, która w zaraniu życia znajdowała tyle siły do rozwijania w..."

(strona 7) " Panna Wanda zwrócona do matki, jakgdyby najsilniej przekonana, że to wszystko, co ona mówi, uznaje i pochwala, dalej syczała miotając obelżywe uwagi na panią Appelstein, na księcia, którego uważała za narzeczonego. A Zabanowska czuła,..."

(strona 8) " z zamiaru poślubienia Leontynki, ale przyjął zaczepną względem matki i siostry rolę. Ponieważ te zamierzały sprzedażą lasu w dobrach spadkowych i zaciągnięciem pożyczki wytworzyć posag potrzebny księciu, stosownie do insynuacji..."

(strona 9) " — Widzi mama! — mówiła cicho hrabianka - ja zawsze mówiłam, że to zła i fałszywa kobieta. Miała najsilniejsze przekonanie, że takie zawsze o Zabanowskiej miała zdanie., choć je pierwszy raz w życiu wygłaszała. — Ona udaje, że..."

(strona 10) " palił się Jakób do małżeństwa z księżniczka. Zresztą wierzył on nieograniczenie ojcu, który to małżeństwo pochwalił i uważał za doniosły krok rodziny w pochodzie naprzód i w górę. To wystarczało, by młody Starża tak samo..."

(strona 11) " Zresztą księżniczka nie była brzydką, owszem podobać się mogła Jakóbowi, a chociażby była brzydszą sto razy, byłaby się podobała dlatego tylko, że była — księżniczką. Księżniczka urzeczywistniała marzenie Starży tak, jak..."

(strona 12) " potrzebuje być prezentowanym swej rodzonej ciotce ? haha! Mów otwarcie, bo twojego ojca na rękach nosiłem i boleję, płaczę, gdy mi który Starża robi coś takiego, czego porządny człowiek robić nie może. Ty widocznie nie wiesz, kto to..."

(strona 13) " ci zaszkodzić w opinii książąt? Mnie się zaś zdaje, iż to muszą być ludzie z pewną etyką i że w oczach ich byś się właśnie zgubił, gdyby znali stosunki pani Appelstein do twojego ojca i zachowanie się twoje względem niej...."

(strona 14) " gnał z przyjacielem. Przestraszyło go nadewszystko morfinowanie się Ireny, na którą był bezsilny. Czy przywróceniu równowagi w jej moralnem ustroju wystarczy, by ją uwolnić z więzów tej choroby. Co ją spowodowało i do tego stopnia..."

(strona 15) " A ku temu był tylko jeden sposób.. Wydać za mąż Lulu, tak, jak sobie tego Irena życzyła i wyzwolić ją z tej pozycji matki cierpiącej i ubiegającej się o względy dla córki. Gdy Leontynka będzie raz zamężna, pani Appelstein nie..."

(strona 16) " Nastało milczenie długie. Bankier coś ważył a Porycki mu się przypatrywał. Ta semicka twarz była mu sympatyczną. Przyzwyczajony za granicą, w Ameryce, na okrętach, do największej różnorodności typów, niedoznawał na widok jej tych..."

(strona 17) " zobaczę ten świat i to towarzystwo. Matka pana będzie? — Naturalnie! — Otóż pragnąłbym mieć dłuższą rozmowę z matką pana, naturalnie nie na balu... jutro. — Ja panu w tem pomódz nie mogę. Stosunki między nami są zerwane —..."

(strona 18) " — To jest szansa, że tak, jak dziś intrygowała przeciw Irenie, to jutro zrobi zmianę frontu. — Przecież takie honorarjum musi coś znaczyć w takim świecie, gdzie honorarja wypłacają tylko obiadami i herbatami. — Ja mniej więcej..."

(strona 19) " Appelstein uśmiechnął się z pogardą, a Bywalski pomyślał, że jeśli ma słuchać filozoficznych poglądów bankiera to lepiej zrobi rychlej uszczęśliwiając Zabanowską. Zresztą była to ostatnia pora (znał już nieco te stosunki, ) w..."

(strona 20) " rzyszek, nie chcąc sobie psuć pozycji we Lwowie, nie był u ciotki — u ciotki dobrodziejki, trzeba pani wiedzieć. — Aha! potwór! — monstrum! — powtarzała Zabanowska, przeciągając dłońmi po twarzy, którą palił widok tych..."

(strona 21) " Powstały więc w zwykle przestronnej sali tłumy. Napłynęli i tacy, którzy chcieli się przypatrzyć za swoje pieniądze, i tacy, którzy nigdzie jeszcze tej zimy niewystąpili i tacy, którzy przez grzeczność za zaproszenie pokazać się..."

(strona 22) " Zabanowską, a ta przed nią uciekała, czując pewną przyjemność w intrygowaniu i niezaspakajaniu nadmiernej ciekawości przyjaciółki. Pani Melloco hrabinę zatrzymała. — Cóż tak krążysz dzisiaj ? — zapytała.. — Gonię tak za..."

(strona 23) " mir, jako starsza, oddawna w świecie bywająca, należącą do rdzenia lwowskiego towarzystwa. Wnet stanęło ogólne hasło, iż każda miała się pytać zapraszającego ją do tańca młodzieńca, z kim ma vis a vis. Jeśliby się okazało,..."

(strona 24) " i którą jedną z tych małostek światowych, zarażających w świecie wszystkie dusze, uszczęśliwiała ta rozmowa z księżną, odszukującą jej pierwszy raz, odkąd ją znała. — I Zabanowska mi dalej mówi, że pani nie znasz mojej..."

(strona 25) " się księżnej. Mogło z dnia na dzień zmienić pozycję pani Appelslein. Czyż Zabanowska myślała jej wchodzić w drogę i narażać ją, aby tę kobietę na każdym kroku spotykała w świecie lwowskim ? Zła, z wypiekami na twarzy, które..."

(strona 26) " Porycka słuchała o tem, jak bajki z tysiąca i jednej nocy a wreszcie rzekła: — I że nigdy mi o tem nie mówiłaś? I że mi nie pokazałaś, moi, qui aime les vieux bijoux? Zabanowska tłumacząc się, spojrzała w oczy przyjaciółce i..."

(strona 27) " nej wartości ich w lasach nie mogą korzystać z odpowiedniego rolnego kredytu. Jeśli go potrzebujesz, pozwolisz, że rozpatrzę interes i sam chętnie w niego wejdę. Powtarzam, iż nieprzyjmuje kapitałów, bo nie mam dla nich lokacji...."

(strona 28) " Bezprzytomny Bywalski pobiegł uwiadomić, co zaszło, Zabanowską. Przecież darmo nie wzięła brylantów? Leontynkę do ostatniej chwili bawił Porycki, licząc na księcia. A tu Irena zawodziła formalnie przepełniona goryczą i żalem. Tam..."

(strona 29) " — Tańczy? — zapytała, a oczy jej błysnęły, ale widząc Jakóba nad sobą, dodała — któż się nad nią zlitował? któż jej tę jałmużnę rzucił ? — Piękna mi jałmużna prowadzić mazura w pierwszej parze z księciem. Irena..."

(strona 30) " A w chwili, gdy to się działo, panna Melloco, ktorą w tańcu wybrał książę, odezwała się do niego: — Patrz pan! Misiola wychodzi... z powodu nieudanej kabały. — Jakiej kabały? — By panna Appelstein nie tańczyła. — To ona? —..."

(strona 31) " kosztowności tak wielkie, iż uważałem za stosowne wciągnąć je do remanentu firmy. Otóż nie wie ona o tem, że te kosztowności, które w swoim czasie jej zabrałem i zastawiłem, udało mi się uratować i że postanowiłem je zwrócić..."

(strona 32) " — Mogłaby zostać i na kotyljonie — bąknął Bywalski. Irenę podrzucało coś na sofie. — Nigdy! to samoby było z kotyljonem. Znówby się ktoś poświęcić musiał. Nigdy! Niechże na dziś moja córka nie będzie więcej postrachem..."

(strona 33) " na swój sposób za każdy obiad, za każdą herbatę księżnom i hrabinom, ani myślała nieuiścić się Appelsteinowi. Choćby się miała poróżnić z tą, czy ową. postawić na bakier w świecie, gotową była spełnić, coby od niej..."

(strona 34) " kroć, temi trzykroć z pomocą lasów, będących, w jego kiedyś dobrach, dziś matki, spłaciłby schedę siostry, któraby mogła wyjść za księcia, c est une marotte i zabezpieczyłaby dożywocie matki, któraby mu oddała majątek. Oto..."

(strona 35) " pokazał się w świecie tej miary, bo sprzedał las, na którego wyrośnięcie dziesięć lat czekał cierpliwie. J'admire cette patience! Skomponowano na niego dowcip: "Baron śpi, las rośnie, baron je, las rośnie, baron mówi... baron..."

(strona 36) " położenie do grobu wpędzi.... Zamorfinuje się... Jakób ściągnął brwi i jakby nie zważając na to przerwanie, ciągnął rozpoczęte: — Otóż, mając związek ten przypieczętować w mej roli opiekuna i stryja, pragnąłbym przedtem..."

(strona 37) " Bywalski zniecierpliwiony tą grą w ciuciubabkę interweniował: — Pan Appelstein — zaczął — który, o ile mi się zdaje, gotów jest wszelkich starań dołożyć, aby panu ułatwić poślubienie jego bratanicy i pupilki, pragnąłby..."

(strona 38) " Tłumy się rozstępują, ja klękam i przylepiam swoje usta do jej ust... " Tu hrabia odetchnął, a Appelstein zaciekawiony znów wzrok rzucił Bywalskiemu. — Oddycham mocno i jakby ją wypompowuję i napełniam pełnymi świeżymi oddechami..."

(strona 39) " Porycki porwany własną wymową przyspieszał: — W sobotę wystroiwszy się w nowy marynarski kostjum, opuściłem okręt. O dziewiątej wchodzę do parku, nie boję się, ale mi serce bije. Zaledwie minąłem furtkę, gdy usłyszałem, jak..."

(strona 40) " ności nie nabrał z rozmów pani Ireny wysokiego wyobrażenia. Nie przypisywał też wielkiej wagi jego zapewnieniom, licząc raczej na skutki pomyślne wytoczonego przez siebie procesu o opiekę i administrację. Ani się domyślał, że ten..."

(strona 41) " ją do tego, że dziś nie mogła zwalczyć niechęci tej strasznej i złej hrabiny Poryckiej. Ale nabierała w tych kilku dniach, w których bliżej stryja poznawała, takiej do niego śmiałości, iż postanowiła z pierwszej skorzystać..."

(strona 42) " najczulsze struny kobiece, uczucia jej macierzyńskie. Jeśli on w tem wszystkiem czemkolwiek zawinił, to teraz tym jednym postępkiem odpłaci. A radość, jakiej będzie zwiastunem i sprawcą, sowicie go wynagrodzi za poświęcenia, jakie..."

(strona 43) " samego w salonie, mierzącego jego długość wielkimi posuwistymi krokami. — Ach! jesteś! — zawołał Bywalski, jakby oddychając na widok Jakóba — nie wiesz co się stało? — Nie nie wiem! — Pani Ireną dotąd się nie obudziła...."

(strona 44) " "Droga, najdroższa Lulu! Pragnę z tobą pomówić, zanim przejdę do innego świata, w którem spodziewam się mniej cierpieć. Pragnę, byś do mnie żalu nie miała, że cię opuściłam w tak ważnej, jak twoja dla kobiety chwili. Wybacz to..."

(strona 45) " które ich znieść nie umią. Byłabym je może zniosła, jak ich zniosłam tyle, gdyby one się nie o ciebie obijały. Ale te codzienne zadraśnięcia morderczego sztyletu, który wpierw drażniąc twoje serce w mojem się utopił... Nie! nie..."

(strona 46) " Mówił, rozkazywał spokojnie, zwyczajnym głosem, tylko dwie i coraz nowe krople łez spadły mu z oczu. Czas ulatał im tam szalonym tempem, jakiem ulata w katastrofach...."

(strona 47) " mimo całej grozy jej nic do szczęścia nie brakowało. Jakób padł znużony na krzesło. Nerwy którymi od kilku godzin żył, którymi jeszcze byłby żył, teraz na tę wiadomość, której niepewność trzymała je w naprężeniu, uczuł,..."

(strona 48) " Jakób rzucił się w objęcia doktora, którego pierwszy raz w życiu widział, ale który mu najradośniejszą zwiastował rzecz w najboleśniejszej może chwili jego życia. Doktorzy nie opuszczali domu Appelsteinów, bo dotąd wiedziano..."

(strona 49) " jego usługi. Listownie może zemną wszystko załatwić. Kwestja tylu dni, ile poczta potrzebuje. Powiedz mu, iż będę się cieszył, gdy mi da sposobność wyświadczenia sobie przysługi, a mnie zrobienia dobrego interesu. W Warszawie..."

(strona 50) " TEGOŻ SAMEGO AUTORA wyszły następujące dzieła: Dzisiejsze małżeństwa ... 1 tom 1Rb. 80kp. Jeszcze małżeństwa. ... 1 tom 1Rb. 80kp. Wilma ... 1 tom 1Rb. 80kp. Hrabia-Starosta ... 2 tom 3Rb. 60kp. Jędrzek ... 1 tom 1Rb. 20kp...."

© 2010 www.hotel-george.pl